Właściciele galerii handlowych i sieci retail często zaczynają rozmowę od jednego pytania: „Ile osób weszło?”
To zrozumiałe. Liczba wejść jest prosta. Daje poczucie kontroli. Widać ją na wykresie. Można ją porównać rok do roku. Problem w tym, że footfall mówi tylko o drzwiach. Nie mówi nic o tym, co dzieje się dalej.
Możesz mieć tysiące wejść dziennie i słabą sprzedaż. Możesz mieć umiarkowany ruch i świetny wynik. Sama liczba wejść nie tłumaczy różnicy.
Ruch to nie to samo co zainteresowanie
Kamera przy wejściu liczy osoby. System raportuje wzrost o 12%. Na papierze wygląda to dobrze. Ale co z tego, jeśli klienci przechodzą przez sklep jak przez korytarz?
People counting odpowiada na pytanie „ile”. Sprzedaż zależy od „gdzie” i „jak długo”.
To, że ktoś przekroczył próg, nie oznacza, że zobaczył kluczową ekspozycję. Nie oznacza, że wszedł do strefy premium. Nie oznacza, że zatrzymał się przy nowej kolekcji.
Dla zarządzającego galerią handlową sama liczba wejść do obiektu też jest myląca. Wysoki ruch nie mówi, które sklepy realnie przyciągają uwagę. Nie pokazuje, gdzie klienci skracają trasę i które części obiektu omijają.
Ścieżki ruchu pokazują prawdę
Dopiero analiza ścieżek ruchu zmienia perspektywę. Widzisz realny przepływ ludzi. Widzisz naturalne trajektorie. Zauważasz, że połowa klientów skręca w prawo i nigdy nie dociera do tylnej części sklepu. Odkrywasz, że „strategiczna” strefa promocyjna w praktyce jest martwa.
To nie są detale. To są pieniądze.
Zmiana ustawienia regałów, przesunięcie ekspozycji, korekta szerokości przejścia – takie decyzje powinny wynikać z danych o ruchu, a nie z intuicji. Bez analizy trajektorii działasz na wyczucie. Czasem trafisz. Częściej nie.
Stop-rate mówi, czy ekspozycja działa
Jednym z najbardziej niedocenianych wskaźników w retail jest stop-rate. Nie chodzi o to, ile osób minęło stand promocyjny. Chodzi o to, ile faktycznie się zatrzymało.
To ogromna różnica.
Jeśli tysiąc osób przejdzie obok ekspozycji, ale zatrzyma się trzydzieści, masz jasny sygnał. Problem nie leży w ruchu. Problem leży w komunikacie, cenie, widoczności albo samej konstrukcji ekspozycji.
Sama liczba wejść do sklepu nie pokaże tego nigdy. Potrzebujesz analizy czasu przebywania i realnej obecności w strefie. Dopiero wtedy wiesz, czy klient tylko przeszedł, czy rzeczywiście się zainteresował.
Dowiedz się więcej o dlaczego analiza zachowań to nowe złoto retailu.
Konwersja strefowa odsłania miejsca, gdzie tracisz sprzedaż
Największą zmianę daje połączenie ruchu z danymi sprzedażowymi. Kiedy widzisz, ile osób weszło do konkretnej strefy i ile z nich kupiło, przestajesz zgadywać.
Może się okazać, że strefa premium ma duży ruch, ale minimalną sprzedaż. Albo że niewielki, „niewidoczny” fragment sklepu generuje ponadprzeciętną konwersję. To wiedza, której nie da się wyciągnąć z raportu people counting.
Dla galerii handlowej oznacza to coś jeszcze. Możesz realnie ocenić atrakcyjność najemców nie tylko na podstawie obrotu, ale także zaangażowania klientów w ich strefach. To zupełnie inny poziom rozmowy biznesowej.
Gdzie konkurencja popełnia błąd
Wiele firm wdraża system liczenia osób i zatrzymuje się na tym etapie. Raportują wzrost ruchu i traktują to jak sukces. Część dostawców pokazuje efektowne heatmapy, które w praktyce prezentują częstotliwość wykryć z kamery, a nie rzeczywisty czas obecności.
To wygląda dobrze w prezentacji. Gorzej działa w decyzjach operacyjnych.
Jeśli mierzysz tylko to, co najłatwiej zmierzyć, zaczynasz optymalizować pod wskaźnik, a nie pod sprzedaż. Sklep może generować coraz większy ruch, a marża pozostaje bez zmian. Wtedy pojawia się frustracja i pytanie: „Dlaczego to nie działa?”
Odpowiedź jest prosta. Mierzysz za mało.
Ruch to początek, nie cel
People counting ma sens. To pierwszy krok. Ale traktowanie liczby wejść jako głównego wskaźnika efektywności w retail to za mało.
Jeśli chcesz realnie zwiększać sprzedaż, potrzebujesz zrozumieć, jak klienci poruszają się po przestrzeni, gdzie się zatrzymują, co omijają i w których strefach konwersja jest najsłabsza. Dopiero wtedy możesz świadomie projektować layout, ekspozycje i komunikację.
Ruch daje nadzieję. Analiza zachowań daje przewagę.
