Wstęp
W wielu restauracjach decyzje nadal zapadają 'na oko’. Wydaje się, że sala jest pełna. Wydaje się, że goście siedzą długo. Wydaje się, że piątek to najlepszy dzień tygodnia.
Problem w tym, że 'wydaje się’ nie pokazuje liczb. A bez liczb trudno świadomie zwiększać przychód.
Wyobraź sobie, że w każdej chwili wiesz dokładnie: ile stolików jest realnie zajętych, ile osób przy nich siedzi, jak długo trwa każda wizyta i które godziny naprawdę generują największy obrót. To nie jest system rezerwacji. To operacyjne spojrzenie na to, co dzieje się na sali.
Co naprawdę oznacza zajęty stolik?
Pełny lokal nie zawsze oznacza maksymalną sprzedaż.
Często okazuje się, że duże stoły są zajęte przez dwie osoby, część sali świeci pustkami, niektóre stoliki blokują rotację przez ponad dwie godziny, a w godzinach szczytu przepustowość spada.
System analizy w czasie rzeczywistym działa prosto. Kamera sufitowa obejmuje salę. Algorytm wykrywa osoby i przypisuje je do konkretnych stref – czyli stolików. Mierzy nie tylko obecność, ale przede wszystkim czas.
To kluczowe rozróżnienie. Nie chodzi o to, ile razy ktoś został wykryty na obrazie. Liczy się, ile minut faktycznie siedział przy stoliku.
Dzięki temu przestajesz zgadywać. Zaczynasz widzieć proces.

Średni czas rotacji – wskaźnik, który zmienia wszystko
Każdy stolik ma swoją historię.
W jednej restauracji średni czas zajęcia stolika 2-osobowego wynosi 48 minut. W innej – 72. Różnica oznacza mniej lub więcej obsłużonych gości dziennie. To bezpośrednio przekłada się na przychód.
Dane często pokazują coś zaskakującego. Na przykład to, że największym ograniczeniem nie jest liczba miejsc, tylko zbyt długi czas zajęcia w godzinach 18:00–20:00. Albo że stoliki 4-osobowe generują wąskie gardło, mimo że wydają się potrzebne.
Kiedy znasz realny czas rotacji, możesz zmienić strukturę stolików, skrócić sloty rezerwacyjne, zoptymalizować pracę obsługi i zwiększyć przepustowość bez powiększania lokalu.
Nie zwiększasz kosztów stałych. Zwiększasz efektywność.
Układ sali ma znaczenie większe, niż myślisz
W wielu lokalach istnieje tzw. martwa strefa. Miejsce poprawne architektonicznie, ale klienci go unikają. Czasem to tył sali. Czasem stoliki przy przejściu. Czasem obszar przy wejściu, gdzie tworzy się chwilowy korek.
Dopiero analiza zajętości pokazuje, które fragmenty lokalu naprawdę pracują.
Zdarza się, że przesunięcie kilku stolików bliżej wejścia lub zmiana proporcji między 2- a 4-osobowymi zwiększa liczbę obsłużonych gości o kilkanaście procent. Bez remontu. Bez inwestycji w nową powierzchnię.
Godziny szczytu – fakty kontra przekonania
Wielu właścicieli uważa, że zna swoje godziny szczytu. Dane potrafią to zweryfikować.
Może się okazać, że realny szczyt zaczyna się wcześniej niż myślisz, wtorki generują stabilny obrót, choć są traktowane jako słabe, a między 14:00 a 16:00 masz stałe, niewykorzystane obłożenie.
Jeśli widzisz to w liczbach, możesz dopasować grafik, uruchomić promocję w martwych godzinach, zmniejszyć obsadę w spokojnych momentach i zwiększyć ją wtedy, gdy dane pokazują wzrost.
Przychód z metra kwadratowego
Każdy metr sali kosztuje. Czynsz, energia, personel.
Jeśli nie mierzysz zajętości, nie wiesz, ile ten metr zarabia.
Analiza w czasie rzeczywistym pozwala określić, ilu gości obsługujesz dziennie, jak zmienia się rotacja w zależności od dnia tygodnia i które strefy są najbardziej dochodowe.
W praktyce oznacza to jedno: przestajesz zarządzać restauracją na podstawie wrażeń. Zaczynasz zarządzać na podstawie danych.
Restauracja, która wie
Dziś gastronomia konkuruje nie tylko smakiem, ale efektywnością.
Jeśli masz 120 m² sali, pytanie nie brzmi 'czy jest pełno’. Pytanie brzmi: czy ta przestrzeń pracuje maksymalnie wydajnie?
Mierzenie zajętości stolików w czasie rzeczywistym nie zmienia charakteru lokalu. Nie wpływa na atmosferę. Nie ingeruje w doświadczenie gości. Zmienia sposób podejmowania decyzji.
Zamiast zgadywać – widzisz. Zamiast reagować po fakcie – optymalizujesz na bieżąco.
Jeśli chcesz sprawdzić, jak takie dane wyglądałyby w Twoim lokalu, możesz zacząć od krótkiej analizy pilotażowej i zobaczyć, ile realnie kosztuje Cię brak pomiaru.
